The Lovely Fairy
Róża mojego dzieciństwa.
Okrywowa z mnóstwem pełnych malutkich ok. 3-4 cm kwiatuszków, powtarza kwitnienie. Właściwie daje wrażenie nieprzerwanego kwitnienia w okresie wakacji, później troszkę mniej, ale kwitnie ciągle aż do przymrozków w październiku-listopadzie. Często widać pojedyńcze grona kwiatów umorusanych błotem jesiennym, ale dzielnie wychylające swoje łebki ponad brunate już wokół rośliny. Kwitnie pełnymi gronami w intensywnym liliowym ( ciemnoróżowym ) kolorze. Róża terminatorka, ma zdrowe błyszczące drobne listki, nie choruje na żadne choroby, ani na rdzę, mączniaka, czarną plamistość, nie wspominając o mszycach. Może rosnąć na słońcu jak i w cieniu, naturalnie płoży się na ziemi wyciągając długie gałązki, z drobnymi kolcami zaraz zapełniającymi się błyszczącymi listkami i lawiną kwiatuszków. Idealna do miejsc, gdzie nie chce się nam plewić, zakrywa wszystko. Łatwa w rozmnażaniu. Można ją też prowadzić jako mini pnącą, tak na ok 1- 1,2 m. Cudna bezproblemowa róża, o intensywnie malinowo-fuksjowym kolorze. Z daleka widoczna. Nie przemarza, nie kopczykuję jej. Pięknie wygląda w towarzystwie floksów, ostróżki, rumianów i bladoróżowych róż.
Do upraw wprowadzona w Irlandii przez firmę Dickson Nursery, a odkryta jako sport blado różowej róży okrywowej The Fairy w 1993 r. przez Riena Vurensa ( Holandia ). Zadziwiające jest dla mnie to, jak szybko znalazła się w Polsce, a szczególnie na ogródkach działkowych, gdzie w latach 90-tych wielu sąsiadów jak i my posiadaliśmy tą piękność. O odporności tej róży niech świadczy to, że nieprzerwanie rośnie u nas od tylu lat, czyli od ponad dwudziestu :-) Mam piękne wspomnienia z tą różą, idealna jest na małe bukieciki dla małych dziewczynek, zresztą dla tych starszych też. Gdzieś właśnie kucając obok tych róż i wysokich krzaków jasno różowych przywiezionych od mojej babci, snułam swoje pierwsze marzenia o różanym ogrodzie. W latach dziewięćdziesiątych, a tym bardziej późnych osiemdziesiątych brakowało super odpornych róż. Patrząc oczami dziecka smutne były te chwile, gdy ulubione róże rabatowe, albo nie przeżyły zimy, albo marniały. Cała praca małych dziecinnych rączek była na nic, gdy w kolejnym roku z ulubionych róż pozostawało tylko wspomnienie. Lovely Fairy natomiast zawsze była, cudnie rozkrzewiała się, wręcz trzeba było walczyć z nią o miejsce dla innych kwiatów na rabacie. Wchodziła nam wszędzie, w maliny, do sąsiada, za nic miała cień, czy warzywa rosnące obok. Często plątała się z agrestem, poprostu cudna niezwyciężona róża. Potrzebuje sporo miejsca po latach. Odradzam ją na obwódkę przy trawniku, bo po kilku latach będziemy kosić różę.
Okrywowa z mnóstwem pełnych malutkich ok. 3-4 cm kwiatuszków, powtarza kwitnienie. Właściwie daje wrażenie nieprzerwanego kwitnienia w okresie wakacji, później troszkę mniej, ale kwitnie ciągle aż do przymrozków w październiku-listopadzie. Często widać pojedyńcze grona kwiatów umorusanych błotem jesiennym, ale dzielnie wychylające swoje łebki ponad brunate już wokół rośliny. Kwitnie pełnymi gronami w intensywnym liliowym ( ciemnoróżowym ) kolorze. Róża terminatorka, ma zdrowe błyszczące drobne listki, nie choruje na żadne choroby, ani na rdzę, mączniaka, czarną plamistość, nie wspominając o mszycach. Może rosnąć na słońcu jak i w cieniu, naturalnie płoży się na ziemi wyciągając długie gałązki, z drobnymi kolcami zaraz zapełniającymi się błyszczącymi listkami i lawiną kwiatuszków. Idealna do miejsc, gdzie nie chce się nam plewić, zakrywa wszystko. Łatwa w rozmnażaniu. Można ją też prowadzić jako mini pnącą, tak na ok 1- 1,2 m. Cudna bezproblemowa róża, o intensywnie malinowo-fuksjowym kolorze. Z daleka widoczna. Nie przemarza, nie kopczykuję jej. Pięknie wygląda w towarzystwie floksów, ostróżki, rumianów i bladoróżowych róż.
Do upraw wprowadzona w Irlandii przez firmę Dickson Nursery, a odkryta jako sport blado różowej róży okrywowej The Fairy w 1993 r. przez Riena Vurensa ( Holandia ). Zadziwiające jest dla mnie to, jak szybko znalazła się w Polsce, a szczególnie na ogródkach działkowych, gdzie w latach 90-tych wielu sąsiadów jak i my posiadaliśmy tą piękność. O odporności tej róży niech świadczy to, że nieprzerwanie rośnie u nas od tylu lat, czyli od ponad dwudziestu :-) Mam piękne wspomnienia z tą różą, idealna jest na małe bukieciki dla małych dziewczynek, zresztą dla tych starszych też. Gdzieś właśnie kucając obok tych róż i wysokich krzaków jasno różowych przywiezionych od mojej babci, snułam swoje pierwsze marzenia o różanym ogrodzie. W latach dziewięćdziesiątych, a tym bardziej późnych osiemdziesiątych brakowało super odpornych róż. Patrząc oczami dziecka smutne były te chwile, gdy ulubione róże rabatowe, albo nie przeżyły zimy, albo marniały. Cała praca małych dziecinnych rączek była na nic, gdy w kolejnym roku z ulubionych róż pozostawało tylko wspomnienie. Lovely Fairy natomiast zawsze była, cudnie rozkrzewiała się, wręcz trzeba było walczyć z nią o miejsce dla innych kwiatów na rabacie. Wchodziła nam wszędzie, w maliny, do sąsiada, za nic miała cień, czy warzywa rosnące obok. Często plątała się z agrestem, poprostu cudna niezwyciężona róża. Potrzebuje sporo miejsca po latach. Odradzam ją na obwódkę przy trawniku, bo po kilku latach będziemy kosić różę.
Komentarze
Prześlij komentarz